Subiektywnie o…

11. listopada czyli jak zniszczyć to co powinniśmy szanować

Czy 11. listopada, nasze największe święto narodowe musi zawsze kończyć się tak samo. Kibole, rozróby i niszczenie miasta. Poniżej tylko kilka przykładów zaczerpniętych z Twittera pokazujących co działo się np w stolicy.

Czy ci ludzie, choć chyba powinienem nazwać ich po prostu debilami, zapomnieli, że 11. listopada to bardzo ważna data w naszej burzliwej historii. Narodowe Święto Niepodległości powinno jednoczyć nasz naród, nas polaków a nie powodować napięcia, rożnego rodzaju spory i manifestacje, które nic nie wnoszą. Czy to aż tak ważne na kogo głosowałeś, kogo popierasz a kogo nie? W tym dniu powinniśmy zatrzymać się na chwilę i zastanowić się nad tym co było. Co sprawiło, że po 123 latach nasz kraj wrócił na mapę Europy. O ludziach, którzy do tego doprowadzili. O ich poświęceniu i determinacji.

I na koniec cytat Jędrzeja Moraczewskiego opisujący co działo się w tamtym czasie:

Niepodobna oddać tego upojenia, tego szału radości, jaki ludność polską w tym momencie ogarnął. Po 120 latach prysły kordony. Nie ma „ich”. Wolność! Niepodległość! Zjednoczenie! Własne państwo! Na zawsze! Chaos? To nic. Będzie dobrze. Wszystko będzie, bo jesteśmy wolni od pijawek, złodziei, rabusiów, od czapki z bączkiem, będziemy sami sobą rządzili. (…) Cztery pokolenia nadaremno na tę chwilę czekały, piąte doczekało. (…)

PS: Tak więc drodzy kibole, debile jeśli chcecie się tłuc to śmiało, umówcie się gdzieś za miastem gdzie nikt was nie będzie widział i nie będzie się wam wtrącał do waszego mordobicia i lejcie się po ryjach ile wlezie. Róbcie to co lubicie i nie każcie nam na to patrzeć i płacić za zniszczenia jakich dokonacie.

foto: PAP / EPA