Subiektywnie o…

Odkrywamy: hejt i buractwo

Lekko dogrzewany temat ale chcę dodać do niego swoje przysłowiowe 3 grosze. Jakiś czas temu Wojtek Pietrusiewicz opublikował swój pierwszy foto album opisujący jego pobyt w Kenii. Kupiłem, aplikacja była płatna ale co tam można zaszaleć i wydać kilka zł i tym samym wesprzeć autora, przeczytałem i ogólnie byłem zadowolony. Zdjęcia były interesujące, niektóre nawet bardzo, tekst przyjemny i czytało się go bardzo przyjemnie.
Niedawno Wojtek wydał kolejną aplikację tym razem opisując swój wyjazd do Londynu. Nie będę się rozpisywał o tym czy aplikacja jest fajna czy nie bo jej nie kupiłem więc nie mam zamiaru pisać o czymś czego nie widziałem. Chcę poruszyć inny temat. Zaraz po wydaniu aplikacji Wojtek udzielił wywiadu dla spidersweb.pl.

Fajnie, że ktoś potrafił docenić wkład pracy jaki został włożony w przygotowanie samej aplikacji. Wybór zdjęć czy pisanie samego tekstu to nie zajęcie na jeden wieczór. Ale jak się okazuje, wystarczy przeczytać komentarze pod wywiadem, aby dowiedzieć się, że wśród nas jest całą masa specjalistów fotografów czy też programistów aplikacji mobilnych, którzy potrafią wytknąć masę błędów i nic poza tym. Brawo.
A może by tak zastanowić się na chwilę nad tym co kierowało autorem, że postanowił podzielić się swoimi wspomnieniami z szerszą publicznością. Może poza wytykaniem błędów warto napisać co nam się podoba.

Wiele zarzutów pada pod kątem jakości wykonanych zdjęć, że są takie sobie, źle wykadrowane itp. Ale nikt, poza przeprowadzającym wywiad, nie raczy wspomnieć, że Wojtek nie jest profesjonalnym fotografem i fotografię traktuje jako hobby. I tak samo należy traktować jego pracę. To hobby. Wszystko to co robi, robi sam, bez pomocy programistów, designerów. Bez całego zespołu ludzi którzy tworzą niesamowite aplikacje i wydają na nie tysiące dolarów. Wszystko robi sam, poświęca swój czas i pieniądze na zrobienie czegoś co wydaje mu się słuszne.

Nie należy zapomnieć, że oba albumy są płatne co, jak widać, wzbudza najwięcej kontrowersji. Bo przecież jak tak można. Jak można wymagać zapłaty za swoją pracę skoro jest to tylko hobby a same aplikację są tak straszne jak wiele osób sądzi. Oto co mówi sam autor:

W głowie, pisząc te słowa, przypominam sobie słowa mojego Taty, który zawsze kazał mi cenić swoją pracę. Może cena wynika częściowo z podświadomości i wychowania? To słowa sprzed dekad, ale do dzisiaj je pamiętam. Przy okazji do głowy wpadł mi jest jeszcze jeden aspekt, który gdzieś zawsze się w niej błąkał – skoro sprzedaję album za jakąś kwotę to czuję się zobowiązany dostarczyć jak najlepsze treści jakie potrafię stworzyć. Obawiam się, że gdybym go wydawał za darmo to nie miałbym takiej motywacji.

Całkowicie się z tym zgadzam. Skoro poświęcam swój czas na zrobienie czegokolwiek i udostępnienie tego szerszej publiczności mam prawo wymagać zapłaty. I to jest moja decyzja.

Więc zanim zaczniemy wytykać błędy autorowi, może warto zastanowić się chwilę i znaleźć coś co nam się podoba i napisać o tym nawet jedno zdanie, które na pewno da autorowi masę satysfakcji. A jeśli nic nam się nie podoba to można to powiedzieć w nieco bardziej elegancki sposób. Ale bez znaczenia, czy coś się nam podoba, czy też nie zawsze warto docenić wkład pracy jaką autor włożył w swoje „dzieło”.

PS: Oba albumy można kupić jako paczkę aplikacji w iTunes za 1,99 €