Subiektywnie o…

Został okradziony przez państwo i… nic.

Były reprezentant Polski w koszykówce Koridan Korytek został okradziony, bo jak inaczej nazwać przywłaszczenie sobie czyjegoś mienia bezprawnie, przez nasze państwo. Padł ofiarą polskiej biurokracji oraz nieznajomości przepisów i terminów. I tak stracił ponad 100 000 zł, których już nie odzyska mimo iż sprawa w sądzie, tu gratulacje dla naszego wymiaru sprawiedliwości bo po 6 latach (czyt. sześć lat!) śledztwa, zakończyła się pomyślnie i Pan Korytek został uznany za niewinnego.
Niestety w naszym kraju nie oznacza to, że niesłusznie zabrane pieniądze wrócą do właściciela automatycznie bo prawo w tym kraju najwidoczniej działa tylko w jedną stronę. Państwo bardzo dobrze wie jak odzyskać to co mu się należy, nie zawsze słusznie, i posiada do tego odpowiednie narzędzia. Sprawa się nieco komplikuje kiedy to obywatel chce odzyskać to co państwo mu zabrało. Bo okazuje się, że to nie do końca tak proste jak by się mogło wydawać. Wtedy zaczynają się schody bo trzeba pisać pisma, pilnować terminów, wędrować od jednego okienka do drugiego. Wystarczy jedno, małe niedopatrzenie, niewłaściwie sformułowane pismo, brak podpisu lub cokolwiek innego do czego można się przyczepić i pani w okienku informuje cię, że niestety jest problem.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nikt w tej całej sprawie nie zostanie pociągnięty do jakiejkolwiek odpowiedzialności oraz, że cała sprawa trwała sześc lat. Tyle czasu trwa badanie autentyczności podpisu Pana Kordiana na jednym dokumencie? Po prostu brakuje mi słów.