Subiektywnie o…

Dla czego mamy płacić za głupotę innych

Po pierwsze film:

Pomijam całkowicie kwestie polityczne poruszone przez Pana Kolonko bo one mnie nie interesują. Interesujące jest to co mówi na temat bólu dupy tych, którzy wzięli kredyty w obcej walucie, bo według wyliczeni pani za biurkiem będzie tanio, szybko i bezpiecznie, a teraz naglę podnoszą lament bo kurs franka nagle podskoczył i to bardzo. Nagle okazuje się, że cały naród musi się zrzucić na tych wszystkich ludzi i pomóc im w spłacie zaciągniętego kredytu (bo niby z czego skład się budżet naszego kraju [1]?) Nie trzeba chyba nikomu przypominać, że nasz kraj ma dość znaczne zadłużenie w postaci kredytów, które w końcu trzeba będzie spłacić. I tak koło się zamyka. Popadamy z jednego długu w drugi.

Biorąc kredyt w obcej walucie logicznym jest, że wysokość raty kredytu będzie uzależniona od jej kursu. Wszystko jest fajnie jeśli kurs jest niski i nasza rata nagle maleje. Ale niestety rynek rządzi się swoimi prawami i czasami zdarzają się nieprzewidziane okoliczności. Niestety tak bywa i nikt nie jest w stanie tego przewidzieć. Ale takie ryzyko należny wkalkulować w koszt takiego kredytu. Pani Krysia, która tak bardzo zachwalała kredyt we frankach zapewne nie wspomniała o tym w tak oczywisty sposób. Dla nie i dla banku, w którym pracuje taki kredyt jest niczym innym jak kilogram ziemniaków w spożywczaku na osiedlu. To towar, którzy trzeba sprzedać i tyle.
Więc nie rozumiem, dla czego nagle ci wszyscy, którzy mają kredyt we frankach oczekują, że państwo im pomoże. Czy jeśliś ceny w sklepach nagle się podnoszą bo nagle cena ropy podskoczyła to zwykły Kowalski od razu organizuje pikietę w stolicy i żąda obniżenia ceny? Nie, godzi się z tym i po prostu kupuje.

  1. jego częścią jest wpływ z naszych podatków