Subiektywnie o…

#StopMowieNienawisci

Wolność słowa, swobodna możliwość wyrażania własnych opinii zwłaszcza w internecie, w którym ludzie czują się bezpieczni i anonimowi a co nie do końca jest prawdą, sprawia, że piszemy wszystko i o wszystkim. Co nam się podoba, co nam się niepodoba. Dzięki temu mamy możliwość poznania opinii innych ludzi na tematy, które nas interesują. Ale niestety ta wolność sprawia, że od czasu do czasu trafi się kretyn, który nie będzie w stanie złożyć poprawnie jednego zdania nie wplatając do niego wulgaryzmów.

Wystarczy napisać coś innego, z czym nie zgadza się większość określonej grupy, i już pojawiają się komentarze przesiąknięte wrogością, nienawiścią, wulgaryzmami i obrażające autora. Nie chcę w tym miejscu przytaczać żadnych przykładów bo… bo nie. Szkoda mi na to czasu i sił. Nie wiem dla czego ludzie się tak zachowują? Być może sprawa im to przyjemność. Może czują się prze to fajniejsi, dowartościowani. Nie mam pojęcia co nimi kieruje. Cokolwiek to jest wymaga pilnej konsultacji psychologiczno – psychiatrycznej.
Rozumiem, że można się z kimś nie zgadzać. Ale niezgadzanie się z kimś a wyzywanie go to zupełnie dwie inne sprawy.
Pisanie tego typu komentarzy, choć nie wiem czy można je nazwać komentarzami, sprawia, że osoba je czytająca czuje się jak by ktoś dał jej w twarz. To tak jakbyś wyszedł na ulicę i zaczął okładać pięściami przypadkowych ludzi, którzy nie podobają Ci się bo są np. dziwnie ubrani (?). To nie jest normalne i raczej nikt nie chciał by spotkać takiej osoby. Mówienie też, że ten komentarz to „taki żart” też nic nie daje i nie jest żadnym wytłumaczeniem. Nie da się wytłumaczyć gniewu i nienawiści poprzez żart.
Obrażanie, wyzywanie, przeklinanie i inne tem podobne zachowania wykorzystywane w celu pokazania, że autor nie ma racji świadczą tylko i wyłącznie o ograniczeniu osoby je piszącej.

W końcu po drugiej stronie szkolnego ekranu siedzi człowiek, który czyta to wszystko i zastanawia się nad tym wszystkim. Dla czego ludzie tak bardzo go nie lubią? Dla czego piszą takie rzeczy. Ciężko jest nauczyć się nieprzejmowania takimi, często niepopartymi zadnymi dowodami, krytycznymi komentarzami. W życiu codziennym podobne sytuacje nie miały by miejsca gdyż większość tych anonimowych hejterów, pseudo twardzieli i obrońców „normalności” nie miała by odwagi powiedzieć tego samego w twarz drugiej osobie. Po prostu by się bali. Szklany ekran daje im poczucie bezpieczeństwa i bezkarności. Mogą w końcu pisać co chcą bo mamy wolność słowa. Z tą różnicą, że w prawdziwym życiu za obrazę drugiej osoby można trafić do sądu a za obrażanie kogoś w internecie… teoretycznie też.

Nie wiem czy kampania #StopMowieNienawisci coś zmieni. Debile, którzy piszą te bzdury i tak będą je pisać. Być może jednak część z tych osób zrozumie, że to co robią, że hejtują, krzywdzi inne osoby. I to krzywdzi w sposób namacalny, fizyczny.