Subiektywnie o…

PZPN każe zapłacić 250 000 zł kary za idiotów odpalających race

Rzecznik prasowy Lecha Poznań Łukasz Borowicz:

Kary, które zostały nałożone na nasz klub za zachowanie kilkunastu bądź kilkudziesięciu osób podczas finału Pucharu Polski, uważamy za zbyt surowe i zbyt wysokie. Na pewno będziemy się od nich odwoływali

Nie jestem fanem piłki nożnej. Działalność PZPNu mnie drażni zwłaszcza pomysł karania klubów za to, że ich kibice są idiotami. W jaki sposób klub piłkarski ma wpływ na to kto i jak będzie się zachowywał podczas meczu? Kto zacznie wyrywać krzesełka i zacznie prowokować do bójki.

Rozumiem pozostałe zakazy: zakazem rozgrywania meczów z udziałem publiczności w przyszłej edycji Pucharu Polski, zakaz wysłania zorganizowanych grup kibiców na mecze pucharowe przez najbliższy rok, fani nie mogą też uczestniczyć w meczach wyjazdowych w tym sezonie ligowym. Owszem ucierpią na nich także niewinni kibice, którzy przyszli zwyczajnie zobaczyć mecz i pokibicować swojej drużynie ale trudno, kara jest konieczna. Nie rozumiem tylko jak 250 000 zł, które zapłaci Lech Poznań ma być karą dla tych idiotów odpalających race i prowokujących zamieszki. Kary finansowe powinny być nakładane na tych debili, którzy je odpalali i rzucali na boisko a nie na Klub. Do tego kara za takie przewinienie powinna być ogromna, co najmniej kilka tysięcy złotych na początek. Wtedy może te osobniki uruchomiły by swoje ostatnie szare komórki i w ich mózgu pojawiła się myśl, że nie będę robił zadymy na stadionie bo nie mam kasy na karę. PZPN powinien jeszcze raz zastanowić się w jaki sposób zapewnić bezpieczeństwo na stadionach. Karanie klubów to środek tymczasowy a potrzeba czegoś co będzie działało cały czas.